21977
post-template-default,single,single-post,postid-21977,single-format-standard,stockholm-core-1.0.8,select-theme-ver-5.1.5,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,no_animation_on_touch,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.1,vc_responsive

Terapeutyczny upcycling

Jennifer Arndt-Lind tworzy pluszaki z ubrań osób zmarłych. Rozmawiałam z nią o różnych fazach żałoby, mocy symboli oraz towarzyszeniu innym w trudnych procesach.

 

Trzymam w rękach kolorowego, pluszowego stworka, który patrzy na mnie z rozmarzonym uśmiechem. Dotykam jego okrągłego, miękkiego brzucha, przypominającego wygodną poduszkę, na którą chętnie kładłabym swoją głowę. Wyciąga do mnie ręce, jak gdyby sam chciał się do mnie przytulić.

 

Ten stwór nazywa się Mapapu. Nie jest zwykłym pluszakiem, nie można go kupić w sklepach. Mapapu jest uszyty ręcznie z ubrań osoby, która już nie żyje.

 

„Mapapu to namacalna pamiątka, którą można objąć i do której można się przytulić”, tłumaczy Jennifer Arndt-Lind, twórczyni Mapapu oraz właścicielka małej rodzinnej firmy pod taką samą nazwą. Mapapu nie jest tylko zabawką, ale również narzędziem terapeutycznym. Wspiera ludzi, żeby wspomnienie ukochanej osoby pozostało żywe i zintegrowane w życiu.

 

„Żałoba nie jest chorobą. Ale niewyrażona żałoba może doprowadzić do choroby. Żeby przetworzyć żałobę w siłę pozytywną, trzeba zaakceptować, że coś się zmieniło. Stary kształt zmienił się na zawsze. Już nigdy nie wróci. Tylko wtedy, kiedy to zaakceptujemy, możemy stworzyć nową formę, którą możemy napełnić istnieniem i dać jej nowe miejsce w naszym życiu.”

 

 

Pierwszego Mapapu Jennifer uszyła dla swoich dzieci. Po rozwodzie zależało jej na tym, żeby dzieci mogły czuć się blisko obu rodziców, niezależnie od tego czy akurat są u mamy, czy u taty. Tak powstał pierwszy pluszak z ubrań, które kojarzą się z konkretną osobą.

 

Kilka lat później do Jennifer przyszła znajoma i opowiedziała, że jej nastoletni bratanek popełnił samobójstwo. Przyniosła ubrania bratanka i poprosiła Jennifer o uszycie pluszaków dla jego młodszego rodzeństwa. Dopiero po wzruszonych reakcjach, Jennifer zdała sobie sprawę z terapeutycznego potencjału swojej pracy.

 

„Ważne, że to jest postać. Poduszkę też można przytulić, ale Mapapu ma oczy, siedzi naprzeciwko ciebie. Wchodzisz z nim w dialog.”

 

Połączenie z dawnym właścicielem ubrań powstaje przy pomocy różnych zmysłów. Z jednej strony jest bodziec wizualny – kolory i wzory materiału przypominają nam, jak wyglądała w nich osoba, za którą teraz tęsknimy. Ubrania naładowane są wspomnieniami. Są częścią naszej osobowości, opowiadają o nas.

 

Kluczowy jest też węch. Tkanina jeszcze przez dłuższy czas utrzymuje indywidualny zapach osoby, która miała ją na sobie. A węch mocno połączony jest z pamięcią. Zapachy działają na naszą podświadomość i pewnie każdy już doświadczył, jak skutecznie mogą wywoływać wspomnienia i emocje. Dlatego Jennifer namawia swoich klientów, żeby nie prali ubrań, z których ma powstać Mapapu.

 

„Najważniejsze jest to, że ludzie wysyłają nam te koszulki i wiedzą, że my je zniszczymy. Rozkroimy je. I zmienimy je w coś innego. Jest coś, co już nigdy nie będzie takie jak było. Ale mogę z tego zrobić coś nowego. A to nowe mogę nawet pokochać. Tak może wyglądać praca z żałobą, tu się odzwierciedla psychologiczny proces przepracowywania straty.”

 

 

Jennifer oferuje też warsztaty, na których można uszyć Mapapu samemu. Warsztaty mogą pomóc wejść w zdrowy i całościowy proces żałoby, albo dać wartościowy impuls. Podczas warsztatów Jennifer siedzi z uczestnikami i pomaga im na każdym kroku – i to nie tylko w kwestiach praktycznych. Jennifer jest wykształconą towarzyszką w żałobie, wiec potrafi wspierać uczestników emocjonalnie i prowadzić ich przez proces.

 

Stworzenie Mapapu ma wiele wspólnego z różnymi fazami żałoby. Uczestnicy warsztatów często przeżywają w trakcie cały wachlarz emocji. Wchodzą w symboliczną komunikację z osobą, za którą tęsknią. Każda czynność może potencjalnie stać się kolejnym krokiem w procesie psychologicznym.

 

„Gdy nadchodzi ten moment, kiedy trzeba rozkroić ubrania, ludzie zachowują się zupełnie różnie, to jest bardzo fascynujące. U niektórych nożyczki tak mocno się trzęsą, że muszą spróbować kilka razy, aż w ogóle będą w stanie ciąć. Zdrugiej strony są też tacy, którzy cieszą się na ten proces i tną bardzo energicznie, bo w końcu mogą coś zrobić i zmienić.“

 

Przetwarzanie starego materiału w nowy kształt to akt symboliczny. Może nas wspierać przy akceptacji nieodwracalnej zmiany. Jest to proces uwalniania tego,co było, i pozwolenia na to, żeby powstało coś nowego. Uświadamia nam, że jesteśmy kreatorami naszej przyszłości, i że mamy wpływ na to, jak ona może wyglądać. Pomaga nam odnaleźć własną skuteczność i zdolność do działania.

 

Mapapu może być pomocnym narzędziem terapeutycznym nie tylko dla osób w żałobie, ale również dla osób borderline. W takim przypadku uszyty zostanie z własnych ubrań tej osoby. Wtedy ma ona możliwość przytulenia samej siebie, żeby poczuć siebie lepiej. Inne pole, na którym Mapapu świetnie działa, to praca z osobami z demencją albo z osobami, które z różnych powodów nie mogą już zostać we własnym mieszkaniu. Zapach Mapapu może ich połączyć z domem i poczuciem bezpieczeństwa.

 

Początkiem pracy Jennifer było wsparcie własnej rodziny. Dzisiaj w jej zespole pracuje 7 osób, klientów im nie brakuje. Firma Mapapu została wyróżniona nagrodami, m.in. za najlepszą innowację społeczną oraz pionierstwo kreatywne. Pisały o nich różne czasopisma, a Jennifer regularnie zapraszona jest do radia i do telewizji.

 

 

 

Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy(a).

Skomentuj